Odpowiedź
„Tango” Mrożka z 1964 roku jest jednym z najbardziej oryginalnych dramatów o buncie pokoleń. Mrożek odwraca klasyczny schemat: zazwyczaj to młodzi się buntują przeciw konserwatyzmowi starszych. W „Tangu” jest odwrotnie. Artur, młody człowiek, buntuje się przeciw absolutnej swobodzie i braku formy, które zaprowadzili w domu jego awangardowi rodzice.
Sytuacja wyjściowa jest groteskowa. W mieszkaniu rodziny Stomilów panuje chaos. Rodzice — Stomil i Eleonora — to byli awangardziści lat dwudziestych. Stomil chodzi w piżamie po całym dniu, prowadzi „eksperymenty teatralne”, lekceważy konwencje. Eleonora ma romans z prymitywnym Edkiem, który mieszka u nich jak swój. Babcia Eugenia gra w karty zamiast jeść obiady. Wujek Eugeniusz, brat babci, jest zmęczonym staruszkiem. W tym domu nie ma żadnych zasad, żadnej formy, żadnego porządku. Wszystko jest „dozwolone” — bo wszystko jest „bez znaczenia”.
Artur, który jest młody, dorosły, edukowany, chce z tym skończyć. Domaga się porządku. Chce się ożenić z Alą, swoją kuzynką — i to nie po prostu, tylko z prawdziwym ślubem kościelnym, z białą suknią, z weselem, z gośćmi w odpowiednich strojach. Wmusza w rodzinę formę. Rodzice są zdumieni — myśleli, że Artur, jako młody, będzie bardziej radykalny niż oni. A Artur okazuje się ich największym konserwatystą. Mówi do Stomila: „Wam się zdaje, że żyjecie w wolności. A wy jesteście w pustce. Forma jest tym, co odróżnia człowieka od bydła”. Bunt Artura to bunt przeciw chaosowi, przeciw braku zasad, przeciw nihilizmowi pokolenia rodziców.
Tu jest paradoks Mrożka. Bunt klasycznie kojarzy się z rozbijaniem porządku. Tymczasem Artur buntuje się o porządek. Pokazuje, że awangarda i swoboda, posunięta do skrajności, też staje się tyranią. Nie da się żyć w stałym chaosie. Dziecko potrzebuje granic. Człowiek potrzebuje form, rytuałów, znaczeń. Bunt Artura jest więc głęboko zrozumiały. Niestety, kończy się tragedią. Artur próbuje narzucić rodzinie formę, ale jego siła okazuje się słaba. Prymitywny Edek, który stoi z boku i wszystko obserwuje, w finale go zabija. I to Edek, nie Artur, tańczy tango nad jego zwłokami. Bunt o porządek upadł — i władzę przejął ten, kto jest tylko siłą bez formy.
Kontekst — Adam Mickiewicz, „Dziady” część III
Bunt w innej formie pokazuje Mickiewicz w „Dziadach” cz. III. Konrad w Wielkiej Improwizacji buntuje się przeciw Bogu — przeciw odwiecznemu porządkowi, w którym Polska cierpi, a Bóg milczy. Konrad chce się wyrwać z tego porządku, żąda od Boga władzy nad duszami, próbuje go nazwać „carem” — co byłoby ostatecznym bluźnierstwem. Jego bunt jest typowo romantyczny — przeciw rzeczywistości, w imię ideału. Tu jest różnica z Arturem. Konrad buntuje się przeciw zastanym normom, Artur buntuje się przeciw ich brakowi. Konrad chce rozbić porządek, Artur chce go odbudować. Obaj jednak przegrywają — Konrad pada opętany przez diabły, Artur ginie z ręki Edka. Bunt w obu przypadkach kończy się klęską, bo bunt sam w sobie nie wystarczy — potrzeba też mocy, żeby go wdrożyć w czyn.
Podsumowanie
„Tango” i „Dziady” III pokazują, że bunt jest siłą złożoną. Może być w imię ideału (Konrad) albo w imię formy (Artur). Może być przeciw normom albo przeciw ich brakowi. Ale jeśli buntownik nie ma siły, by zrealizować swoją wizję, bunt zostaje pokonany — i często zastępuje go gorszy porządek niż ten, przeciw któremu się buntowano. Mrożek mówi to bardzo gorzko: po Arturze przychodzi Edek.