Odpowiedź
Pytanie postawione w temacie ma w „Roku 1984” Orwella bardzo trudną odpowiedź. Bo właściwie Orwell pokazuje, że w państwie totalitarnym tej miary nie da się zachować pełnej wolności — system jest tak skuteczny, że łamie nawet tych, którzy najmocniej się buntują. A jednak Winston Smith przez większość powieści podejmuje próby. I właśnie te próby pokazują, czym może być wolność w warunkach totalitarnych.
Pierwsza forma wolności to wewnętrzny pamiętnik. Winston dostaje od starego antykwariusza zeszyt — pusty notes z dawnych lat, w którym nikt nigdy nic nie pisał. Postanawia w nim zacząć dziennik. To akt absolutnie nielegalny — pisanie czegokolwiek własnymi myślami jest „myślozbrodnią”. Winston ukrywa się w kącie pokoju, gdzie nie sięga oko telewizora, i pisze. Sama czynność pisania, niezależnie od treści, jest aktem wolności. Jest sposobem powiedzenia samemu sobie: jeszcze jestem. Jeszcze myślę. Ten pamiętnik jest jego ostatnim kawałkiem prywatnego świata. Orwell pokazuje, że w totalitaryzmie nawet zwykłe pisanie staje się aktem oporu.
Druga forma to miłość. Winston spotyka Julię, dziewczynę z Departamentu Literatury. Zaczynają się potajemne spotkania w lesie, później w wynajętym pokoju na piętrze antykwariatu. Ich seks nie jest tylko fizyczny — jest świadomym aktem politycznym. W Oceanii seks dla przyjemności jest zakazany, dopuszczalna jest tylko prokreacja w służbie Partii. Każde ich spotkanie to złamanie systemu. Julia mówi: „Ja chcę, żebyś był zepsuty”. To znaczy: chcę cię jako człowieka, nie jako numer w systemie. Miłość staje się formą zachowania wolności wewnętrznej.
Trzecia forma to pamięć i prawda. Winston próbuje zapamiętać rzeczywistość przed Partią. Wspomina matkę, siostrę, dzieciństwo — chce zachować pamięć o świecie, którego Partia nie zna. Próbuje też znaleźć kogoś, kto pamięta historię nie sfałszowaną przez Ministerstwo Prawdy. Idzie do starych proli, pyta starego człowieka w pubie o czasy przed rewolucją. Ten nie pamięta szczegółów — tylko że piwo było inne. Ale sama próba zachowania prawdziwej pamięci jest formą wolności. Niestety, finałem powieści jest klęska. Winston zostaje złapany, torturowany, w Pokoju 101 łamią go szczurami. Pod koniec naprawdę kocha Wielkiego Brata. Orwell pokazuje, że w totalitaryzmie pełnej miary nawet te trzy formy wolności — pisanie, miłość, pamięć — w końcu nie wystarczają. Ale zanim się załamią, mają wartość. Człowiek przez nie pozostaje człowiekiem.
Kontekst — Adam Mickiewicz, „Dziady” część III
Bardzo podobne zagadnienie pokazuje Mickiewicz w „Dziadach” cz. III. Konrad i jego koledzy są więźniami państwa zaborczego — Rosji carskiej, która co prawda nie jest totalitarna w sensie XX-wiecznym, ale jest systemem represji, kontroli, donosów, tortur. Jak zachować wolność? Konrad pisze (Wielka Improwizacja), modli się, kocha ojczyznę. Sobolewski i inni więźniowie zachowują wolność przez przyjaźń, przez wspólne wspomnienia. Ksiądz Piotr przez wiarę. Mickiewicz pokazuje to, czego brakuje u Winstona — że wolność wewnętrzna może być wystarczająco silna, żeby przetrwać reżim. Polskim więźniom udało się jej nie utracić. Winstonowi nie udało się. Może różnica polega na tym, że Polacy mieli wspólnotę, naród, tradycję — Winston jest sam w atomizowanej Oceanii.
Podsumowanie
„Rok 1984” i „Dziady” III pokazują różne wyniki tej samej walki. W obu przypadkach człowiek próbuje zachować wolność wewnętrzną wbrew systemowi. Konrad i inni Polacy mają szanse, bo mają wspólnotę, tradycję, religię. Winston nie ma niczego poza sobą — i dlatego przegrywa. Wniosek z obu utworów: zachowanie wolności w państwie totalitarnym jest możliwe, ale wymaga oparcia. Sam człowiek przeciw aparatowi państwa zawsze przegra.