← Wszystkie zadania
Zadanie 60 · Hanna Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem

Zagłada z perspektywy świadka i uczestnika wydarzeń w getcie. Omów zagadnienie na podstawie Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall. W swojej odpowiedzi uwzględnij również wybrany kontekst.

Audio · głos Gosia

Odpowiedź

„Zdążyć przed Panem Bogiem” jest unikalnym tekstem o Zagładzie, bo daje głos Markowi Edelmanowi — jednemu z dowódców powstania w getcie warszawskim, który przeżył. Edelman jest jednocześnie świadkiem i uczestnikiem wydarzeń, i ta dwoistość nadaje jego relacji niezwykłą głębię.

Edelman jako świadek opowiada o getcie warszawskim od środka. Widzi codzienne umieranie z głodu na ulicach. Widzi „akcję” z lipca 1942 roku, gdy z Umschlagplatzu wywieziono trzysta tysięcy Żydów do Treblinki. Pamięta szczegóły, których wymyślenie byłoby niemożliwe. Pamięta, jak ludzie pisali listy do rodzin, mając nadzieję, że Treblinka to obóz pracy, a nie zagłady. Pamięta, jak ojcowie żegnali dzieci, jak matki próbowały ratować synów w workach, jak lekarze zaopatrywali pacjentów na drogę do gazu. To są obrazy świadka — relacjonowane szczegółowo, bez sentymentu, ale z głębią pamięci.

Jednocześnie Edelman jest uczestnikiem. Należał do Żydowskiej Organizacji Bojowej, która w styczniu i kwietniu 1943 roku stawiła zbrojny opór Niemcom. To było powstanie z góry skazane na klęskę — kilkaset niedożywionych ludzi z kilkoma pistoletami przeciw zorganizowanej armii. Edelman opowiada o decyzjach, które trzeba było podejmować w godzinach: kto będzie walczył, kto schowa się w bunkrze, kto sięgnie po cyjanek. Po śmierci Mordechaja Anielewicza w bunkrze na Miłej, Edelman przejmuje dowództwo. Wyprowadza ostatnich powstańców kanałami z płonącego getta. To są decyzje człowieka, który był nie tylko obserwatorem cierpienia, ale jego organizatorem oporu wobec niego.

Bardzo ważne jest też to, jakim językiem Edelman mówi. Krall zauważa, że Edelman nie używa wielkich słów. Nie mówi „heroizm”, „bohaterstwo”, „męczeństwo”. Mówi po prostu: „myśmy musieli”, „nie było wyboru”, „robiło się to, co trzeba”. Wciąż unika gloryfikacji powstania. Zaznacza, że Anielewicz, formalny dowódca, był młody i nie do końca radził sobie z odpowiedzialnością. Że niektórzy się załamali. Że nie wszystko poszło zgodnie z planem. Edelman jako uczestnik nie chce, żeby pamięć o powstaniu była fałszywie heroizowana. Chce, żeby była prawdziwa — pełna szczegółów, słabości, błędów, ale też tego cichego oporu, który był godnościowy.

Kontekst — Tadeusz Borowski, „Proszę państwa do gazu”

Inną perspektywą na Zagładę jest „Proszę państwa do gazu” Borowskiego. Tadek, narrator, jest polskim więźniem Auschwitz, członkiem komanda kanady — pracuje przy rampie, kiedy przybywają transporty Żydów do gazu. Jego perspektywa jest jeszcze bardziej dwoista niż Edelmana. Nie jest ofiarą bezpośrednią (jest Polakiem, nie Żydem), ale uczestniczy w zagładzie — pomaga rozładowywać wagony, sortuje bagaże, kiedy Żydzi już idą do komór. Borowski pokazuje, jak człowiek, który widzi zagładę z bliska, ale sam nie umiera, staje się „zlagrowany” — emocjonalnie wypalony, niezdolny do współczucia. Edelman, choć też widział, zachował człowieczeństwo. Tadek nie. Borowski sugeruje, że Edelman zachował się tak, bo jednocześnie walczył; Tadek zaś tylko obserwował i wykonywał polecenia. Walka, choć skazana na klęskę, ratuje człowieczeństwo.

Podsumowanie

„Zdążyć przed Panem Bogiem” i „Proszę państwa do gazu” dają dwie różne perspektywy na Zagładę. Edelman jest świadkiem i uczestnikiem oporu — z tej dwoistej pozycji opowiada o powstaniu w getcie. Borowski jest świadkiem i uczestnikiem zagłady jako jej technicznego wykonawcy — z tej pozycji pokazuje człowieka zniszczonego moralnie. Razem te dwa świadectwa pokazują, że Zagłada była zjawiskiem tak głębokim, że jedna perspektywa nie wystarczy. Trzeba słuchać wszystkich głosów.