Odpowiedź
Cezary Baryka, główny bohater „Przedwiośnia”, jest człowiekiem w drodze. Żeromski pokazuje go od chłopięcego buntu w Baku, przez młodzieńczą fascynację różnymi światami w Polsce, aż po pierwszą dorosłą decyzję polityczną w finałowej scenie. Cała powieść jest właściwie opowieścią o tym, jak się rodzi tożsamość młodego człowieka — i jak to się dzieje przez kolejne zderzenia z różnymi światami.
Pierwszy etap to bunt nastolatka w Baku. Cezary jest synem zamożnego polskiego urzędnika, ale gdy wybucha rewolucja, on jako pierwszy podchwytuje rewolucyjne hasła. Kpi z matki, która próbuje ratować rodzinne kosztowności. Wykrzykuje hasła o równości. To jest typowa młodzieńcza fascynacja nowością, oporem wobec rodziców, identyfikacją z masą. Cezary nie jest jeszcze sobą — jest echem otoczenia. Dopiero kiedy widzi prawdę rewolucji — śmierć matki, głód, mordy — zaczyna myśleć samodzielnie. To pierwsza ważna lekcja tożsamości: hasła to nie wszystko, trzeba samemu zobaczyć.
Drugi etap to pobyt w Nawłoci. Cezary trafia do dworku Wielosławskich i nagle widzi zupełnie inny świat — Polskę szlachecką, dorobioną, hedonistyczną. Romansuje z Laurą Kościeniecką, jeździ konno, je obiady, bawi się. Przez chwilę ten świat go uwodzi. Mógłby zostać salonowym kawalerem, ożenić się dobrze, urządzić wygodnie. Ale jednocześnie widzi otaczającą wieś — chłopów w nędzy, dzieci bez butów, prymitywne chaty. To go niepokoi. Romans z Laurą się rozpada, Cezary wyjeżdża. Druga lekcja: piękno może być fasadą, pod którą jest niesprawiedliwość.
Trzeci etap to Warszawa i spotkanie z Lulkiem oraz z Gajowcem. Te dwie postacie reprezentują dwa różne sposoby naprawiania Polski: rewolucyjny i ewolucyjny. Cezary słucha obu, ale nie potrafi się zdecydować. Każdy z nich ma rację po trochu — ale żaden nie ma jej całej. Cezary musi sam coś wybrać. W końcowej scenie idzie w manifestacji robotniczej na Belweder. Nie wiemy, czy to jest decyzja świadoma, czy chwilowy odruch. Ale jest to pierwsza jego samodzielna decyzja polityczna. Żeromski mówi: tożsamość nie powstaje przez wybór jednego mentora, ale przez konfrontację z wieloma, a potem przez samodzielne działanie. Cezary na końcu powieści jeszcze nie jest sobą w pełni — ale jest w drodze.
Kontekst — Witold Gombrowicz, „Ferdydurke”
Gombrowicz w „Ferdydurke” pokazuje ten sam problem młodości — kształtowania tożsamości — z innej, ironicznej strony. Józio Kowalski, trzydziestolatek, zostaje przez profesora Pimkę „upupiony” — zredukowany do roli ucznia i włożony z powrotem do szkoły. Cała powieść jest jego próbą wymknięcia się z tej narzuconej tożsamości. Trafia do różnych światów — szkoły, domu nowoczesnych Młodziaków, dworu Hurleckich — i każdy próbuje nałożyć mu inną gębę. Gombrowicz pokazuje, że młody człowiek nie tylko kształtuje swoją tożsamość — on jest jednocześnie kształtowany przez otoczenie, które chce go w coś wcisnąć. To jest druga strona tego, co u Żeromskiego — Cezary próbuje siebie znaleźć, ale otoczenie ciągle chce mu narzucić rolę.
Podsumowanie
„Przedwiośnie” i „Ferdydurke” pokazują, że młodość jest czasem dwóch równoczesnych procesów: szukania samego siebie i opierania się temu, co inni chcą z nas zrobić. Cezary szuka między rewolucją a salonem, między hasłami a praktyką. Józio walczy z gębami, które ludzie mu zakładają. Obaj są w drodze, obaj nie są jeszcze sobą — ale właśnie ta droga jest młodością.