Odpowiedź
„Przedwiośnie” Żeromskiego jest powieścią, która stawia pytanie najważniejsze dla Polski po 1918 roku: jak ten kraj odbudować? Żeromski pokazuje trzy główne odpowiedzi na to pytanie — trzy wizje, które wówczas naprawdę konkurowały o duszę narodu.
Pierwsza wizja to mit „szklanych domów”, który opowiada Cezaremu jego ojciec, Seweryn Baryka, podczas wspólnej podróży do Polski. Seweryn opisuje syna idealną Polskę przyszłości: szklane domy z elektrycznym ogrzewaniem, czyste, jasne, higieniczne osiedla, nowoczesna technologia, dostęp do edukacji i kultury dla wszystkich. To jest wizja Polski jako państwa nowoczesnego, sprawiedliwego, technologicznie zaawansowanego. Cezary, który nigdy w Polsce nie był, na chwilę w tę wizję wierzy. Tymczasem, kiedy ostatecznie tam dociera, widzi coś całkiem innego — Polskę biednych chat, błotnistych dróg, niedożywionych dzieci. Szklane domy okazują się legendą. Ojciec albo skłamał, albo sam w to wierzył mimo wszystko. To pokazuje, że marzenie o nowoczesnej Polsce było żywe, ale rzeczywistość była brutalna.
Druga wizja, którą Cezary spotyka w Polsce, to wizja Wielosławskich w Nawłoci. To jest Polska szlachecka, ziemiańska, oparta na tradycji, religii, dworach, polowaniach, salonowych rozmowach. Hipolit Wielosławski, jego siostry, ich znajomi — wszyscy żyją tak, jakby czas się dla nich zatrzymał. Polska to dla nich majątek odziedziczony po przodkach, kościół, bal w sezonie. Nie widzą biedy chłopów wokół albo nie chcą widzieć. Ta wizja jest dla Cezarego, świeżego przybysza z rewolucyjnego Baku, kompletnie obca. Widzi jej urok, ale widzi też jej ślepotę.
Trzecia wizja to wizja Lulka — komunisty. Lulek przekonuje Cezarego, że Polskę trzeba zbudować na nowo, od podstaw, przez rewolucję. Trzeba przejąć ziemię od obszarników, fabryki od kapitalistów, dać wszystko ludowi pracującemu. Cezary słucha z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony rozumie sprawiedliwość tej wizji — przecież w Polsce naprawdę jest niesprawiedliwość. Z drugiej strony wie z Baku, że rewolucja w praktyce wygląda inaczej niż w teorii. Czwarta wizja, której Cezary tylko muska, to wizja Szymona Gajowca — racjonalna, państwowotwórcza, oparta na żmudnej, codziennej pracy urzędniczej. Mniej spektakularna, ale chyba najbliższa temu, co Żeromski uważa za realne. W finale powieści Cezary idzie z robotnikami na Belweder — co jest jego osobistą próbą znalezienia między tymi wizjami własnej drogi. Powieść kończy się otwarcie, bo Żeromski nie wie, która z wizji wygra.
Kontekst — Stanisław Wyspiański, „Wesele”
Wyspiański w „Weselu”, dwadzieścia lat przed Żeromskim, stawiał ten sam typ pytania — jak Polska powinna się ułożyć. Wówczas to było pytanie o to, jak ma wyglądać niepodległa Polska, kiedy już się jej dorobimy. Pojawiały się różne wizje: chłopi gotowi z kosami, inteligencja z ideami, arystokracja z herbami. Każdy widział inną Polskę i nikt nie potrafił poprowadzić wszystkich razem. Wyspiański skończył to obrazem chocholego tańca — paraliżu. Żeromski, dwadzieścia lat później, kiedy Polska już jest, pokazuje, że problem się nie rozwiązał, tylko zmienił. Wciąż jest wiele wizji i wciąż brak konsensusu. Polacy nie potrafią dogadać się, jak ten kraj urządzić.
Podsumowanie
„Przedwiośnie” i „Wesele” są dwoma wielkimi pytaniami polskimi: jak budować i jak rządzić własnym krajem. Żeromski daje trzy odpowiedzi — szklane domy, dworek, rewolucję — i nie wybiera żadnej. Może dlatego, że żadna z nich nie jest pełna. Polska potrzebowała czegoś z każdej: nowoczesności, korzeni, sprawiedliwości. A że nie potrafiła tego połączyć — to widać już sześć lat po niepodległości.