Odpowiedź
Cezary Baryka, główny bohater „Przedwiośnia”, jest człowiekiem ukształtowanym przez wojnę i rewolucję. Te dwa wielkie doświadczenia jego młodości — wojna światowa i rewolucja rosyjska w Baku — wpływają na niego głębiej niż jakiekolwiek wykształcenie czy lektura. Cała jego późniejsza droga w Polsce jest właściwie konsekwencją tego, co zobaczył w Baku.
Cezary urodził się i wychował w Baku, w rodzinie polskich emigrantów. Jego ojciec, Seweryn Baryka, był urzędnikiem rosyjskiej firmy naftowej. Kiedy wybucha I wojna światowa, ojciec idzie na front. Cezary zostaje sam z matką, młodszy, pełen energii. Przychodzi rewolucja. Zaczynają się pogromy ormiańsko-tatarskie. Cezary, jako młody chłopak, początkowo entuzjazmuje się rewolucją — wykrzykuje rewolucyjne hasła, kpi z matki, kiedy ona próbuje ukrywać kosztowności. Dopiero stopniowo zaczyna widzieć, że rewolucja to nie tylko piękne słowa. To bandytyzm, gwałty, mordy, głód. Jego matka umiera z wycieńczenia. Cezary musi sam pochować ojca, którego rosyjski oficer przywozi jako trupa. To są obrazy, których się nie zapomina.
Pierwszą rzeczą, którą Cezary wynosi z tych doświadczeń, jest nieufność do każdej rewolucyjnej obietnicy. Widział na własne oczy, jak hasła „wolność, równość, braterstwo” zamieniają się w przemoc. Kiedy w Polsce spotyka Lulka, młodego komunistę, słucha go, ale ma w pamięci Baku. Wie, że jeśli rewolucja przyjdzie do Polski, będzie wyglądać tak samo. To go nie pozwala mu w komunizm uwierzyć do końca — choć dostrzega też niesprawiedliwość kapitalistyczną.
Drugą rzeczą jest ogromna wrażliwość na cierpienie ludzkie. Cezary, który widział głód i śmierć z bliska, w Polsce nie potrafi obojętnie patrzeć na biedę chłopów w Nawłoci, na warunki życia robotników w Warszawie. To dlatego pod koniec powieści dołącza do manifestacji robotników. Nie dlatego, że uwierzył w utopię — ale dlatego, że nie potrafi nie reagować na cierpienie. Wojna i rewolucja zrobiły z niego człowieka, który już nigdy nie będzie spokojny. Doświadczenie zła nauczyło go zarówno realizmu, jak i bezsenności wobec niesprawiedliwości.
Kontekst — Tadeusz Borowski, „Proszę państwa do gazu”
Bardzo podobny mechanizm wojennej formacji człowieka pokazuje Tadeusz Borowski w opowiadaniu „Proszę państwa do gazu”. Narrator, Tadek, jest więźniem Auschwitz, który pracuje przy rampie i pomaga rozładowywać transporty Żydów idących do gazu. Wojna w obozie wytwarza specyficzny typ człowieka — „człowieka zlagrowanego”, jak go nazwie Krall, czy „człowieka, który chce żyć i robi to, co trzeba”, jak go pokazuje Borowski. Tadek nie nienawidzi Żydów, których wysyła do gazu. Po prostu już nic nie czuje. Doświadczenie tak skrajne, że emocje przestają działać. To jest inna wersja tego samego co u Baryki — wojna formuje człowieka tak głęboko, że potem nie potrafi on być takim człowiekiem jak inni, którzy tego nie przeżyli.
Podsumowanie
„Przedwiośnie” i „Proszę państwa do gazu” pokazują, że wojna i rewolucja zostawiają w człowieku ślady, które nie zacierają się przez całe życie. Baryka jest sceptyczny wobec ideologii, bo widział, do czego prowadzą. Tadek z opowiadania Borowskiego jest emocjonalnie wypalony, bo widział za wiele. Wojna i rewolucja są szkołami, których nikt by nie chciał skończyć, ale ci, którzy je przeszli, są przez to formowani na zawsze.