Odpowiedź
„Wesele” Stanisława Wyspiańskiego jest dramatem o tym, kto w Polsce końca XIX wieku mógłby naprawdę zrobić powstanie — i odpowiedzią, że nikt. Wyspiański pokazuje, że dwie warstwy, które powinny się połączyć dla niepodległości — chłopi i inteligencja — nie są w stanie nawzajem siebie wykorzystać.
Chłopi w „Weselu” są warstwą o ogromnej potencjalnej sile. Jest ich najwięcej w Polsce, są fizycznie silni, niezniszczeni jeszcze przez nędzę miejską. Czepiec, postać symbolizująca tę grupę, mówi do Dziennikarza: „Pon żałują, że my głupcy, / a my w polu, jak w opasce, / nawet w mowie nie ladajakie”. To znaczy: my mamy siłę i wartość, której wy w mieście nie widzicie. Chłopi w trzecim akcie, kiedy nadchodzi wizja powstania, są gotowi pójść. Stoją z kosami na sztorc, czekają na sygnał. Nawet są bardziej gotowi niż inteligencja — bo nie zastanawiają się długo, działają konkretnie.
Inteligencja jest warstwą wykształconą, świadomą historii, znającą tradycje powstaniowe, mającą idee i wizję. Pan Młody, Gospodarz, Dziennikarz, Poeta — wszyscy potrafią pięknie mówić o Polsce, o duchu narodu, o sztuce, o powstaniu. Gospodarz dostaje od ducha Wernyhory złoty róg — symbol zwołania ludu do powstania — i ma wszystko, co potrzebne: misję, znak, autorytet. Ale w decydującej chwili odda róg Jaśkowi i każe mu pojechać po sąsiadów. Sam siada — zapomina o powstaniu. Pije, śpi, marzy.
Tu jest istota dramatu. Chłopi są gotowi, ale potrzebują przywódców. Inteligencja powinna ich poprowadzić — ale nie potrafi. Inteligencja Polski końca XIX wieku jest, jak mówi sam Wyspiański, „warstwą bezsilną” — pełna idei, ale bez energii do czynu. Pija, dyskutuje, idealizuje, a kiedy trzeba działać, gubi się. Złoty róg gubi Jasiek, ale to symboliczne — naprawdę zgubili go ci, którzy mu go dali bez planu. W finale chłopi tańczą w hipnotycznym tańcu, inteligencja stoi z otwartymi gębami, nikt nic nie robi. Powstanie się nie odbędzie. Wyspiański stawia gorzką diagnozę: bez czynu sama idea jest nic warta, bez idei sama siła jest ślepa. Polska potrzebuje obu, ale obie warstwy nie potrafią się połączyć.
Kontekst — Adam Mickiewicz, „Dziady” część III
Mickiewicz w „Dziadach” III, opisując bal u Nowosilcowa, dał podobną diagnozę polskiej elity połowy XIX wieku. Salon arystokratów rozmawia po francusku, tańczy, plotkuje — a w sąsiednim pokoju przy drzwiach grupa młodych patriotów wie, co się dzieje, ale nie ma sił, żeby cokolwiek zmienić. Wówczas też była to ta sama bezsilność polskich elit. Wyspiański właściwie cytuje Mickiewicza, tylko że pół wieku później pokazuje, że nic się nie zmieniło. Można powiedzieć, że „Wesele” to „Dziady” w roku 1900 — i diagnoza jest jeszcze gorsza, bo teraz oprócz arystokracji jest też nieskuteczna inteligencja.
Podsumowanie
„Wesele” i „Dziady” III pokazują tę samą prawdę: niepodległość wymaga współpracy wszystkich warstw — chłopów, inteligencji, szlachty. Bez chłopów inteligencja nie ma siły. Bez inteligencji chłopi nie mają planu. Polska na przełomie XIX i XX wieku miała oba te elementy osobno, ale nie miała kogoś, kto by je połączył. Wyspiański zostawia widza w głębokim poczuciu zmarnowanej szansy.