Odpowiedź
Warszawa w „Lalce” Prusa jest pełnoprawnym bohaterem powieści. Prus opisuje miasto tak szczegółowo, że można w nim zlokalizować każdą ulicę, każdą kamienicę, sklep, restaurację, ogród. Ale Warszawa nie jest tylko tłem — jest aktywnym uczestnikiem dramatu, czasem przyjaznym, częściej wrogim.
Z jednej strony Warszawa daje ludziom szanse. Wokulski przyjechał do niej jako młody chłopak i tu zbudował fortunę. Sklep na Krakowskim Przedmieściu, mieszkanie na Alejach Ujazdowskich, koneksje, znajomości — wszystko to dał mu właśnie ten organizm miejski. Miasto wciąga drobnych krawców, szwaczek, służących, sklepikarzy, którzy w mniejszej miejscowości umarliby z głodu. Rzecki kocha Warszawę — codziennie chodzi tymi samymi ulicami, wita znajomych, lubi witryny sklepów. Dla niego miasto jest domem.
Z drugiej strony Warszawa jest miastem ostrym, niesprawiedliwym, bezlitosnym. W Powiślu, dzielnicy biedoty, ludzie żyją w warunkach koszmarnych. Marianna, młoda kobieta, którą Wokulski próbuje wyciągnąć z prostytucji, mieszka w suterenie, gdzie nie ma światła, jedzenia, godności. Stary Wysocki, woźnica, ledwo wiąże koniec z końcem. Dziecko Wysockich umiera na czerwonkę, bo nie ma pieniędzy na lekarza. Prus pokazuje, że ta sama Warszawa, która Wokulskiemu daje miliony, innym daje śmierć. Miasto jest jak duża maszyna — jednych wynosi, innych miażdży.
Najbardziej symboliczny obraz miasta to słynna scena spaceru Wokulskiego po Powiślu. Idzie z eleganckiej części miasta przez nędzne dzielnice. Widzi dzieci grające w zardzewiałych puszkach, kobiety prające w brudnej wodzie, smród, brak powietrza. To jest druga twarz Warszawy. I to ta twarz pokazuje Wokulskiemu prawdę o jego mieście — że za blaskiem wystaw są nędze, za pałacami sąsiadują rudery. Miasto jest dwulicowe.
Kontekst — Fiodor Dostojewski, „Zbrodnia i kara”
Bardzo podobnie miasto pokazuje Dostojewski w „Zbrodni i karze”. Petersburg jest u niego niemal piekielnym labiryntem — ciasne ulice, klatki schodowe z czterema biegami, schody śmierdzące rybą, kątne mieszkania, w których ludzie się duszą. Raskolnikow chodzi po Petersburgu w lipcowym upale i widzi ten sam kontrast co Wokulski w Warszawie — kamienice biedoty obok pałaców urzędników. Miasto przygniata Raskolnikowa fizycznie — w jego małym pokoiku, jak w grobowcu, rodzi się myśl o zabójstwie. Dostojewski sugeruje, że nowoczesne miasto, ze swoim tłokiem, anonimowością i nędzą, doprowadza ludzi do desperackich czynów. Tak samo Prus pokazuje Powiśle jako miejsce, które łamie ludzi.
Podsumowanie
„Lalka” i „Zbrodnia i kara” pokazują miasto jako przestrzeń o dwóch obliczach. Daje szanse — bo skupia ludzi, kapitał, idee. Ale też zabija — bo masa ludzi anonimowych łatwo ginie w nędzy. Dla Wokulskiego i Raskolnikowa miasto jest jednocześnie nadzieją i pułapką. Prus i Dostojewski mówią, że miasto nowoczesne jest produktem cywilizacji, ale jego cieniem jest cierpienie.