Odpowiedź
„Lalka” Prusa jest powieścią, w której majątek i pochodzenie są właściwie głównym mechanizmem napędzającym wszystkie relacje społeczne. Cała historia Wokulskiego i Izabeli pokazuje, jak głęboko te dwie rzeczy określają, kto z kim może rozmawiać, kto kogo lekceważy, a kto przed kim się ukłoni.
Wokulski jest człowiekiem niezwykle bogatym — ma kilka milionów rubli. Pieniędzy ma więcej niż wszyscy arystokraci, do których aspiruje. Ale jego pieniądze są „nie te”. Bo arystokracja w Warszawie końca XIX wieku patrzy nie tylko na ilość majątku — patrzy na pochodzenie. A Wokulski jest dla nich kupcem, parweniuszem, „kramarzem”. Jego pieniądze są obraźliwie nowe. Książę, który chętnie bierze od niego pożyczki, w głębi duszy nim gardzi. Hrabia Anglik Suzin to Wokulskiego ceni — ale Suzin jest Rosjaninem i nie ma snobistycznych uprzedzeń klasy szlacheckiej. Polscy arystokraci są inni: dla nich liczy się herb, nie konto bankowe.
Z drugiej strony jest Izabela Łęcka. Łęccy są na granicy bankructwa, jej ojciec ma długi, kamienica idzie pod młotek. A jednak Izabela wciąż uważa się za nieskończenie wyższą od Wokulskiego. Bo ma herb, francuski język, „dobre maniery”. To absurd, ale tak działa to społeczeństwo. Wokulski może jej kupić wszystko — i kupuje: wykupuje kamienicę, ratuje rodzinę finansowo, robi za nią srebrną zastawę — a ona traktuje to jako oczywistość. Nie kocha go, bo nie może pokochać człowieka z innej klasy. Punkt zwrotny — scena w pociągu — pokazuje, że Izabela nawet nie traktuje go poważnie jako mężczyzny, jest dla niej raczej narzędziem niż osobą.
Prus pokazuje też relacje na niższych szczeblach. Rzecki, choć skromny subiekt, jest powszechnie szanowany za uczciwość. Marianna, biedna szwaczka, którą Wokulski ratuje od prostytucji, staje się dla niego bliska, bo widzi w niej człowieka, nie społeczną kategorię. Studenci, do których Wokulski ma sympatię, są mu bliżsi niż salony, w których próbuje się obracać. Powieść pokazuje więc tezę gorzką: w społeczeństwie warszawskim końca XIX wieku majątek i pochodzenie decydują o relacjach silniej niż charakter, talent czy wartość człowieka.
Kontekst — Molier, „Skąpiec”
Bardzo podobny mechanizm pokazuje Molier w „Skąpcu”, choć w wersji komediowej. Harpagon planuje wydać córkę Elizę za starego, ale bogatego Anzelma, bo Anzelm chce ją wziąć „bez posagu”. Sam chce poślubić Mariannę — biedną, młodą — z tego samego powodu. Eliza i Kleant kochają się z miłości — ale dopiero gdy okazuje się, że ich wybranki są dziećmi bogatego Anzelma, Harpagon się zgadza. Tu też majątek i pozycja są decydujące w relacjach. Tylko Molier robi z tego komedię, a Prus tragedię.
Podsumowanie
„Lalka” i „Skąpiec” mówią o tym samym, choć z różnymi tonacjami. Pieniądze i pochodzenie kształtują relacje międzyludzkie zazwyczaj bardziej, niż chcielibyśmy przyznać. Charakter ma znaczenie tylko wtedy, gdy obie strony są w tej samej klasie. Wokulski próbuje przebić tę barierę i przegrywa. Dla Prusa to jest moralne oskarżenie społeczeństwa.