Odpowiedź
Mesjanizm to romantyczna idea, według której pewien naród albo pewna osoba bierze na siebie cierpienie za innych i przez to ich zbawia. Słowo pochodzi od „Mesjasza”, czyli Chrystusa, który w chrześcijaństwie umarł za grzechy ludzkości. Mickiewicz w „Dziadach” cz. III przenosi ten model na Polskę — naród polski staje się „Chrystusem narodów”.
Najczystszy obraz tej idei daje Widzenie księdza Piotra. Pokorny mnich, podczas modlitwy, dostaje od Boga prorocze widzenie. Widzi cierpienie Polski jako analogię do męki Chrystusa. Pojawia się scena Drogi Krzyżowej — naród polski jest na krzyżu, na czole ma koronę cierniową, w boku włócznię. Trzej zaborcy — Rosja, Prusy, Austria — to trzej oprawcy: Piłat (Austria), Herod (Prusy), tłum (Rosja). Polska umiera za grzechy całej Europy. Ale po śmierci następuje zmartwychwstanie — naród polski powstanie i wyzwoli inne narody. Pojawia się tajemnicza postać „męża strasznego”, oznaczonego liczbą czterdzieści cztery, który ma być wybawicielem.
To jest mesjanizm w najczystszej postaci: cierpienie ma sens, jest ofiarą, która ma wykupić inne narody. Polska nie jest po prostu pokrzywdzona przez historię — Polska została wybrana przez Boga, żeby przez swoje cierpienie zmienić bieg dziejów. Ksiądz Piotr widzi to z pokorą, na klęczkach, jako objawienie. Bardzo ważne, że tę wizję ma właśnie on, a nie Konrad. Konrad w Wielkiej Improwizacji chciał zbawiać Polskę przez bunt i siłę — Bóg mu odmówił. Pokora ks. Piotra jest tym, co Boga skłania do objawienia prawdy.
Mesjanizm Mickiewicza ma dwa aspekty. Z jednej strony jest pocieszający dla narodu, który właśnie przegrał powstanie listopadowe — mówi, że ich klęska nie jest bez sensu. Z drugiej strony jest niebezpieczny, bo łatwo z niego wyprowadzić wniosek, że Polska jest narodem wybranym, ponad innymi. Sam Mickiewicz raczej trzymał się tej pierwszej wersji — chodziło mu o nadanie sensu cierpieniu, o nadzieję, że nic nie ginie na marne, a nie o pychę narodową.
Kontekst — Albert Camus, „Dżuma”
Inna wersja idei poświęcenia, choć bez religijnego tła, pojawia się w „Dżumie” Camusa. Doktor Rieux, ksiądz Paneloux i Tarrou angażują się w walkę z epidemią, nie wiedząc czy przeżyją — i często ginąc. Tarrou mówi, że chce być „świętym bez Boga”, czyli kimś, kto wzywa do poświęcenia bez religijnego uzasadnienia. Robi się to dla ludzi, bez nadziei na nagrodę. To jest świecka, XX-wieczna wersja mesjanizmu — jest poświęcenie, jest cierpienie za innych, tylko brakuje Bożego sensu. Camus mówi: ofiara jest ważna nawet wtedy, kiedy nie wynika z metafizyki. Mickiewicz mówi: ofiara ma sens, bo prowadzi do zmartwychwstania.
Podsumowanie
Mesjanizm „Dziadów” III i postawa lekarzy w „Dżumie” to dwa różne, ale podobne sposoby rozumienia poświęcenia. Pierwszy łączy je z religią, drugi z humanizmem. Wspólne jest to, że człowiek lub naród bierze na siebie cierpienie dla innych — i właśnie w tym widzi swoje powołanie. Romantyczny mesjanizm dał polskiej kulturze narzędzie do przetrwania klęsk historycznych.