Odpowiedź
Pytanie, czy pieniądze dają szczęście, jest banalne — każdy zna odpowiedź teoretyczną. Ciekawsze jest, jak literatura pokazuje konkretnych ludzi, którzy próbują na nim zbudować życie. Najlepszym takim portretem jest Harpagon z „Skąpca” Moliera, jednej z najbardziej śmiesznych i jednocześnie najsmutniejszych komedii XVII wieku.
Harpagon jest bogatym mieszczaninem, wdowcem, ojcem dwojga dzieci. Ma pieniądze — i one są dla niego najważniejsze. Wszystko inne podporządkowuje skarbcowi. Zakopuje skrzynkę z dziesięcioma tysiącami talarów w ogrodzie i co chwilę chodzi sprawdzić, czy jeszcze tam jest. Nie ufa nikomu, łącznie z własnymi dziećmi. Karmi gości tak skromnie, że jest się z czego śmiać. Karze służbie nosić ubrania w plamach, żeby chowali je za stół. Każe woźnicy stać tak, żeby końmi nie tracić ile wyprzedźcie tylko nikogo nie zarazić — chodzi mu o owies. To portret kompletny: pieniądze pożarły mu człowieczeństwo.
Najlepszy obraz tej choroby jest scena ze skradzioną kasetką. Kiedy Harpagon orientuje się, że ktoś zabrał jego skarb, wpada w histerię. Lamentuje, łapie sam siebie za rękę myśląc, że to złodziej, podejrzewa wszystkich, mówi, że woli umrzeć niż żyć bez pieniędzy. Krzyczy „Mojego niebogo skarbu zginęło! Pomocy! Sprawiedliwości!”. Pieniądze były dla niego dosłownie tym, czym dla kochanka kochana osoba. Bez nich jego życie nie ma sensu.
Tymczasem dzieci Harpagona — Eliza i Kleant — chcą się żenić z miłości, a nie dla pieniędzy. Harpagon próbuje to udaremnić. Sam chce poślubić młodą Mariannę, w której kocha się jego syn. Wszystkie konflikty rodzinne wynikają z jego skąpstwa. Pieniądze, które miały mu dać szczęście, zniszczyły wszystkie jego więzi. Pod koniec sztuki, w finale szczęśliwym dla wszystkich poza nim, Harpagon zostaje sam ze swoją kasetką. Wybiera ją zamiast dzieci. Cały komizm tej postaci wynika z tego, że ona sama nie widzi, jakie jest tragiczne.
Kontekst — Bolesław Prus, „Lalka”
Bardzo ciekawą wersją tego samego problemu jest Stanisław Wokulski z „Lalki” Prusa. Wokulski w odróżnieniu od Harpagona nie kocha pieniędzy — kocha to, co mu pieniądze mogą dać. Pojechał na wojnę rosyjsko-turecką, zarobił majątek na dostawach dla armii, wraca milionerem. Ale wszystko to robi po to, żeby zdobyć Izabelę Łęcką. Pieniądze są dla niego środkiem do szczęścia. I co? I nie pomagają. Bo Izabela go nie kocha, traktuje jak parweniusza. Wokulski na końcu prawdopodobnie się zabija. Pieniądze nie kupiły mu tego, czego naprawdę chciał. To inny dowód tej samej prawdy: dobra materialne nie czynią człowieka szczęśliwym, ani gdy się je kocha jak Harpagon, ani gdy się ich używa jak Wokulski.
Podsumowanie
Harpagon i Wokulski to dwa typy człowieka, który postawił na pieniądze i przegrał. Pierwszy oszalał z miłości do nich. Drugi miał ich tyle, że mógł kupić wszystko poza tym, czego naprawdę pragnął. Wniosek z obu utworów jest podobny: pieniądze są narzędziem, nie celem. Kto z nich robi cel, ten kończy źle.