Odpowiedź
Konflikt praw boskich i praw ludzkich to jeden z najstarszych dramatycznych konfliktów w literaturze. „Antygona” Sofoklesa pokazuje go w najczystszej formie — i bez prostego rozwiązania. Obie strony mają trochę racji, a kończy się to tragedią dla wszystkich.
Po śmierci Edypa jego dwaj synowie, Eteokles i Polinejkes, biją się o tron Teb. Obaj giną. Władzę przejmuje ich wuj Kreon. Wydaje dekret: Eteokles, który bronił miasta, dostanie uroczysty pogrzeb; Polinejkes, który przyszedł z obcą armią, zostanie pogrzebowi odmówiony. Jego ciało ma leżeć poza murami, na żer ptakom i psom. Każdy, kto je pochowa, zostanie skazany na śmierć. Prawo Kreona to typowe prawo ludzkie — wynika z troski o państwo, o porządek, o to, żeby zdrajca nie miał honorów.
Antygona, siostra zabitych, nie zgadza się z tym. Dla niej jest oczywiste, że umarły musi być pochowany — to nakaz bogów podziemnych, prawo święte, starsze niż jakikolwiek edykt króla. Idzie nocą i sypie garść ziemi na ciało brata. Zostaje złapana i postawiona przed Kreonem. W słynnej scenie konfrontacji mówi mu wprost: twoje prawa są prawami człowieka, a ja słucham praw bogów, które są niepisane i wieczne. Kreon każe ją zamurować żywcem w grocie. Antygona popełnia samobójstwo. Hajmon, syn Kreona i narzeczony Antygony, znajduje jej ciało i zabija się przy niej. Żona Kreona, słysząc o śmierci syna, też się zabija. Kreon, który chciał bronić porządku, traci wszystko, co kochał.
Sofokles nie mówi po prostu „Antygona miała rację, Kreon się mylił”. Pokazuje, że Kreon też ma argumenty — państwo musi działać, prawa muszą być przestrzegane. Ale kiedy prawo ludzkie zaczyna wymagać od człowieka zdrady jego najgłębszych przekonań — wobec rodziny, wobec bogów, wobec sumienia — wtedy człowiek ma prawo się sprzeciwić. I właśnie to robi Antygona.
Kontekst — Hanna Krall, „Zdążyć przed Panem Bogiem”
Bardzo nowoczesną wersję tego samego konfliktu pokazuje Marek Edelman w reportażu Hanny Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Lekarz, który po wojnie ratuje życie kardiologiczne, mówi, że w getcie ludzie pomagali umierającym godnie — pielęgnowali ich, dawali im ostatnie chleby, zaprowadzali do wagonów z bukietem kwiatów. To było wbrew niemieckiemu „prawu”, które kazało traktować Żydów jak materiał do likwidacji. Edelman, podobnie jak Antygona, sprzeciwia się prawu państwa w imię czegoś starszego — godności człowieka. I podobnie jak ona ryzykuje życie.
Podsumowanie
„Antygona” i postawa Edelmana mówią o tym samym: są sytuacje, w których prawo państwa staje się niemoralne. Wtedy człowiek staje przed wyborem: posłuszeństwo czy sumienie. Obie postaci wybierają sumienie. To jest dramatyczne, bo często kończy się klęską — ale właśnie dlatego stają się dla nas wzorem.